Archiwum z czerwiec, 2008|Strona archiwum miesięcznego
“I ain’t no fortunate son”
Fragment refrenu piosenki “Fortunate Son”, w wykonaniu Creedence Clearwater Revival jest chyba najlepszym sposobem, aby opisać moje życie. “Nie jestem synem szczęścia” – zazwyczaj tak bywa, że w życiu mam pecha. Większość pewnie i tak powie, że wszystko to wina nastawienia. Zgodzę się z nimi – jednak z jakkolwiek której strony by na to nie patrzeć, “aby szczęście ktoś miał, pecha ktoś mieć musi”. Gdybym był katolikiem, pewnie dotyczyło by mnie jakieś powiedzonko w stylu “Błogosławieni X, albowiem Y będzie ich czekać w Z”. Może za dużo algebry w moim toku myślenia, ale co ja tak naprawdę mogę? Nigdy nie będę nikim specjalnym, no chyba że sławę zdobędę jako Nożownik z Poznania. Szkoda jednak plamić dobre imię tego jakże pięknego miasta – niesamowicie niedocenionego, i niebywale oszukanego przez Warszawę, Gdańsk (wraz z satelitkami), Wrocław i Kraków. Nie chodzi mi tu wcale o to, że te miasta są ludniejsze, czy mają więcej ’starej zabudowy’ (swoją drogą to żart, że te miasta szczycą się zabytkami z któregośtam wieku. miasta te zostały zniszczone w latach 1939-1945… ale kto tam o takich rzeczach pamięta?).
Obecnie cieszę się wakacjami, i nie muszę myśleć o tym, że “I ain’t no fortunate son”.
Na zdjęciu kadr z filmu “Platoon”. Główny bohater też nie miał szczęścia. Do Wietnamu przybył z nikąd, i nikt o niego nie dbał. Kiedy z tamtąd wracał, miał przynajmniej opiekę medyczną.
Fuck Yeah, Farscape!
kto jeszcze pamięta ten serial? Zapewne nikt, albo niewielu, bo w Polsce emitowała go wyłącznie Wizja1, a od niedawna AXN Sci-Fi. Jak wiadomo, nie są to kanały powszechnie dostępne, więc i serial nie cieszył się tu dużym powodzeniem.
Wg. mnie należy on bezsprzecznie do czołówki najlepszych seriali SF, obok całej sagi Star Trek, serii Babylon czy StarGate. W ogóle się nie zestarzał – w przeciwieństwie do takich produkcji jak Lexx czy Andromeda, o których nie wie praktycznie nikt.
Warto by było przybliżyć fabułę, prawda? Rzecz się dzieje pod koniec XX wieku. John Crichton (na zdjęciu w środku) jest ameyrkańskim pilotem testowym, któremu przypadło w udziale wypróbowanie statku, o zupełnie innowacyjnym napędzie. Niestety, w trakcie lotu, otworzył się Worm Hole (nie wiem, jak to powiedzieć po polsku), i nasz nieszczęśnik trafił do zupełnie nieznanej części wszechświata, na żyjący statek, który kiedyś był statkiem transportowym do międzyplanetarnych więzień, jednak aktualnie jest w posiadaniu… przewożonych nim (a właściwie nią – Moya to kobieta ;P) skazańców. W filmie co prawda można dopatrzeć się zapożyczeń z min Star Treka (Ka D’Argo; nad Crichtonem), który zachowuje się jak typowy Klingon, i jak typowy Klingon używa miecza. Co ciekawe, miecz jest także karabinem plazmowym… Aeryn Sun zachowuje się jak Bajoranka etc. Bardzo ciekawym pomysłem jest Pilot, który nigdy nie opuszcza swojego stanowiska (bo jego gatunek wyewoluował do bycia pilotem Żywych Okrętów).
Człowiek może czuć się zagubiony w takim świecie, nieprawdaż? Na szczęście serial ten to nie typowe SF (jak Star Trek), gdzie na podstawie wyobrażeń scenarzystów można by skonstruować działający silnik Warp, ale to typowa Space-Opera. Nie obowiązują tu żadne większe ograniczenia, co do fizyki. Jeżeli coś ma lecieć, to leci. Dawno, dawno temu, kiedy w amerykańskiej telewizji transmitowano Star Trek TOS oraz Lost in Space (kto oglądał remake? – bardzo ładne efekty specjalne, mimo upływu tylu lat), tryumfy święcił ten drugi – bo był bardziej “rzeczywisty”. Kto dziś wyobraża sobie życie bez telefonu komórkowego, komputera osobistego, słuchawki bluetooth, odtwarzacza mp3 czy telewizji satelitarnej? Wszystkie te rzeczy zawdzięczamy wizjonerom, autorom Science Fiction, jednego z najważniejszych wg. mnie gatunków literackich w twórczości ludzkości. Nie żadne romansidła, nie książki przygodowe, nie fantasy, nie historyczne, nie poematy, nie dramaty psychologiczne i nie książki obyczajowe, nawet nie pamiętniki ani każdy inny rodzaj gatunku wywarł takiego wpływu na obecny kształt naszej cywilizacji.
Możemy ich za to przeklinać, albo wielbić pod niebiosa – ale bez C. Clarke’a czy Roddenberrego nie mógłbym tego robić (Clarke zaproponował użycie satelitów do celów komunikacyjnych, a Roddenbery był twórcą inspiracji min. dla Steve’a Wozniaka (Apple), Billa Gatesa (Microsoft) czy Martina Coopera (Motorolla), którzy oglądając leciwy już serial, próbowali wdrożyć tamte “kosmiczne technologie” w życie. Jak widać udało im się ;) )
Mimo tego, że cała ta rewolucja technologiczna doprowadziła to uformowania iGen (internet Generation – pokolenie internetu) oraz sprawiła że XXI wiek będzie wiekiem oddalenia się ludzi od siebie, jednak życia bez całego tego elektronicznego stuffu nie wyobrażam sobie. Kiedyś komputery zajmowały całe pokoje – teraz używam klawiatury, która wbudowana jest do jednostki centralnej, do której przymocowany jest monitor. Nazywa się to laptopem – kto by kilkanaście lat temu pomyślał, że komputery mogą być tak małe?
This is relevant to my interests
mój BlOgAsEk… crap… parzysta ilość liter. Falka wygląda fatalnie, ale nie o tym miałem pisać. a więc: mój blog gotów jest do publicznych beta testów.
i tak nikt go nie będzie czytał… a może jednak ktoś się znajdzie, na tyle odważny, żeby to czytać.
tymczasem idę zrobić śniadanie, później się ogolę i porobię inne ciekawe rzeczy
“Wszystkie oczy na mnie…”
Tak się zaczyna bloga? W niedzielę rano [a właściwie to jeszcze w nocy], z bolącym okiem, przy dźwiękach psycho-gangsta-rapu? Czemu nie, dla mnie bomba :D. Ma być mrocznie, jest – dużo czerwieni, czerni i szarości. Innych kolorów proszę się raczej nie spodziewać, no chyba że na występach gościnnych albo za specjalną opłatą z ich strony. Ulicę Sezamkową sponsorowały literki, mojego bloga będą sponsorować kolory.
Zapomniałem dodać, że jestem dość śpiący. Naskrobię jeszcze kilka(naście) słów, ustawię kilka rzeczy, a jakiś niemiecki dj breakcore’u ulula mnie do snu. Nie jest to co prawda długonoga blondynka, która posiada własny statek kosmiczny, ale uhm… demon i tak pójdzie spać sam.
… jeszcze tylko kilka machnięć miotłą.
Komentarze (1)
Komentarze (1)
Komentarze (3)