Archiwum dla lipiec 3rd, 2008|Strona archiwum dziennego

Prawdziwa wiara?


dalej bracia ramię w ramię
wiara ojców w nas przeżyła
w proch zmieciemy obcą armię
co tu z krzyżem nam przybyła
(Piorun – Do Boju!)

Nie ma chyba lepszego sposobu opisania tego, co aktualnie myślę. Zdaję sobie sprawę z faktu, że nie jest to zbyt popularny trend w obecnych czasach. Obecnie Perun praktycznie nic nie znaczy – to tylko słowo. Osobiście uważam jednak, że jest zupełnie inaczej – to chrześcijański bóg nie posiada mocy. Oczywiście można powiedzieć, że wszystko zostało stworzone przez niego, i że on tym przewodzi. Z punktu widzenia obecnych czasów jest to totalna bzdura, gdyż (mniej więcej; może czasami mniej, ale) w XXI nauka stoi na zdecydowanie wyższym poziomie, niż w okolicach XVIII wieku p.n.e., kiedy to pastuchowie i koczownicy z okolic Niniwy, uznali Ihwh za Jedynego i Słusznego Boga. Swoją drogą, podobnie uczyniono w państwach arabskich, gdzie Allaha niejako wyłoniono z gromady bogów.

Obecnie, wg. naszej wiedzy, Bogowie nie posiadają żadnej mocy. Można im oddać spełnianie funkcji chaosu, jednak ludzie tego nie lubią – wolą mieć jakieś profity z modłów. Kiedy jeszcze byłem katolikiem, nie prosiłem o nic. Dziękowałem za to, co otrzymałem od Ihwh. Zdaję sobie sprawę, że nie byłem w takim sposobie myślenia odosobniony, ale pewnie i tak stanowiłem mniejszość. Po co się modlić, jeżeli nic to nie przynosi? Żeby to było jak test na szczęście, nawet K20.

Kiedy za wszystko odpowiada chaos, ich modły mogą się spełnić, lub nie. Zawsze jest fajnie myśleć, że ktoś czuwa nad naszą marną egzystencją. Dlaczego jednak musi być to byt tak abstrakcyjny jak np. hebrajski Ihwh? XXI wiek to era komputerów, elektroniki i internetu. W codziennym życiu coraz mniej pojawiają się odwołania do naszego dziedzictwa. Czy ktoś byłby w stanie wymienić święta słowiańskie? Dokładnie pokrywają się z katolickimi. Skoro więc świętujemy to samo, i nawet w ten sam spsoób, to dlaczego wierzymy w dwie zupełnie inne religie? To ciężkie do zaakceptowania, że Mieszko tak ochoczo wyparł się wiary Ojców. Zaprzeczyć temu faktowi nie sposób – to, że katolicyzm rozprzestrzenia się jak zaraza (przynależność do niego człowiek uzyskuje w okolicach 30 dnia życia gdzie tu wybór?!), to i jeszcze nie pozwala innym wierzeniom na istnienie, gdyż jednym z jego założeń jest nakłonienie “innowierców” do przejścia na “wiadomą” wiarę.
Dopiero w wieku 20 lat zdałem sobie sprawę, w co chciałbym “wierzyć”. Nie mam tu na myśli wiary typowej, czyli uznawanie wyższości jakichś istot nad moim, czy też jakiejś nadnaturalnej pomocy. Szkoda, że tak późno myślący człowiek ma prawo do wyboru, a co dopiero uczynić mają ci “niemyślący”. Dla nich sprawa jest jasna – odklepią swoje modły, nie zwrócą nawet uwagę co robili i położą się spać w nadziei, że dostąpią łaski boskiej.

Ja zaprzeczam, świadomie i publicznie wypieram się takiego postępowania. Jako człowiek uznający wyższość nauki nad wierzeniami, nie mogę zgodzić się na dobrowolne oddawanie czci czemuś, czego nie ma. Czymś zupełnie innym jest “wiara” w pradawne bóstwa słowiańskie. Tu mam do czynienia z wiarą w każdym momencie życia – niby detale, na które już dawno przestaliśmy zwracać uwagę. Dla przykładu – bardzo szybka reakcja pamięci krótkotrwałej, czyli jak kładziemy gdzieś klucze, a później nie pamiętamy, gdzie one są. Nie łatwiej zrzucić to na chochliki? Albo przypadkowo znalezione drobne… powodów jest wiele. Inny przykład – Połódnice, Utopce etc. dlaczego skurczu złapanego w jeziorze nie można nazwać Utopcem? Przecież to idealny powód!
Człowiek odczuwa instynktowny lęk przed nocą, szczególnie w lasach. Dlaczego nie zrzucić tego na obecność Strzyg? No i w końcu zjawiska pogodowe – o ile lepszym wytłumaczeniem dla błyskawic jest gniew Peruna, niż wyładowanie elektrostatyczne, powstałe na skutek zbyt dużej różnicy potencjałów elektrycznych między chmurami a Ziemią? Oczywiście tylko ta druga wersja jest poprawna, jednak mimo wszystko, ludzie przeważnie boją się błyskawic. Nie ukrywam, należę także do nich. Nie boję się wysokości, owadów etc, natomiast burza wywołuje u mnie pewien pierwotny lęk, przed którym nie ma ucieczki. Nie boję się, że zostanę trafiony, a moje ciało wyparuje – tak nie jest. Boję się, że zostanę porażony prądem o bardzo wysokim natężeniu, co wywoła częstoskurcz, lub nawet zatrzymanie akcji serca. Jako że zazwyczaj przebywam sam, w miejscach odludnych, z pewnością bym umarł.

Dlaczego więc nie powiązać świata, jaki nas otacza, z religią o bardzo prostych zasadach, jak to uczynili nasi Ojcowie, tylko modlić się do jednego z bogów semickich? Słowianie nie są gorsi – potrafimy równie wiele, a moim skromnym zdaniem, nie ma na tej planecie ludu waleczniejszego i bardziej bitnego, jak my.

Posąg Swarożyca znajdujący się na Wawelu w Krakowie