zmiana pomysłu na blog. bloga. nieważne

ostatnio trochę się wkurwiłem całym tym paladyństwem. trochę sobie ponarzekam i pomarudzę, pierdolnę kilka ortów, złamię kilka reguł składni (czy tam jak to się nazywało, nieważne), firefox podkreśli mi je na czerwono, a ja całkiem bardzo średnio to oleję.

dzisiejsza opowieść będzie dotyczyła (oprócz blogów) w sumie dość przyziemnej rzeczy, mianowicie powkurwiam się trochę na jebanych paladynów. zanim jednak to zrobię, przybliżę Wam, kim tak naprawdę jest paladyn. jestem pewien, że w 70, może więcej % jesteście jebanymi paladynami.
«znakomity rycerz, sławny ze swych czynów, towarzyszący panującemu» tako o paladynie rzecze www.sjp.pwn.pl. Problem w tym, że DnD dużo lepiej opisuję tę klasę ludzi. s skrócie: w DnD paladyn ma ZAWSZE charakter praworządny (czyli że nigdy nie złamie prawa. nigdy, i pod żadnym pozorem) dobry (czyli że nigdy nie dba o siebie), trzyma się jakiegoś bzdurnego kodeksu moralnego no i jest niesamowicie religijny. coś jak skrzyżowanie NOP z młodocianymi, pełnymi pasji kapłanami prosto po seminarium. jednocześnie rwą się do walki, ale z drugiej strony, walczą o jakiś wyższy cel. w skrócie – jebany beton i pedały. nigdy taki kurwa nie złamie prawa (bo mu nie wolno, przecież to prawo), nigdy nie powie złego słowa na przywódcę, nigdy nie przyzna racji buntownikom. imbecyl jak się patrzy… nie zmienia to faktu, że większość społeczeństw składa się głównie z właśnie takich paladynów. promil, być może jeszcze mniej, stanowią anty-paladyni, o tym samym kierunku, lecz przeciwnym zwrocie. dla nich liczy się jedynie szerzenie zła (lecz nie chaosu) etc etc etc. generalnie mnóstwo głupot i zapraszam do literatury. teraz jednak o tezie tego posta. postu. chuj wie czego.

paladyni wywołują wojny na świecie, bo inaczej nie mieliby co ze sobą począć. to tak, jak don Kichote. chciał żyć w krainie pełnej smoków, to w swoim chorym umyśle stwierdził, że wiatraki nimi będą. później jakoś przeszło, jednak koniec końców młotek umiera od obrażeń, które sam sobie poczynił (de facto). dlaczego musiał zginąć? nie mógł po prostu iść gdzieś indziej, zrobić coś pożytecznego? niestety paladyni tak nie potrafią, muszą ciągle bronić sztywnego kodeksu prawa (chociaż sami zapewne nie wiedzą, po co to robią), bronią religii, nawracają innych bla bla bla bla. robią mnóstwo paladyńskiego stuffu, zamiast po prostu powiedzieć “ja to pierdolę!”. szkoda, że w skład ludzkości wchodzi tak mało bardów i innych klas “neutralno-chaotycznych”.
teraz do sedna: kiedy spytasz samego siebie, o jakąkolwiek wojnę, pomyśl, co mogło ją spowodować. odpowiedź jest trywialna. było to paladyńskie zachowanie oraz podejście do życia.

i tak oto kończy się pierwszy mój wywód na temat ogólnego wkurwienia na otaczające społeczeństwo. w następnym odcinku omówię temat kobiet LUB debilnego naśladownictwa.

pokój z wami, bracia
bogu niech będą dzięki

Żadnych komentarzy.

Zostaw odpowiedź