zbór pod wezwaniem Czcigodnej Rei Ayanami

bóstwo nowej religii[...]Rei najczystsza,
Rei najśliczniejsza,
Rei niepokalana,
Rei nienaruszona,
Rei najmilsza,
Rei przedziwna[...]

parafrazując jedną z katolickich modlitw. teraz do rzeczy: dziś przyjemność śnić ciekawy sen. pomijam zamek pełen gumy, gigantycznych iguan i przedszkola w industrialnej dzielnicy – najbardziej przykuła mą uwagę transmisja telewizyjna z przemowy jakichś rebeliantów. niby nic szczególnego – sam we krwi mam trochę z rebelii, ale najważniejszą (a zarazem najdziwniejszą) tam rzeczą były sztandary z Rei. goląc głowę przyszło mi do niej, dlaczego jeszcze nie ma religii czczącej właśnie ją? mimo, że wymyślona (wszystkie religie, za wyjątkiem buddyzmu, opierają się na bania-lukach), to z poglądami i życiem, bardzo zbliżonym do połączonych sił Joszuy z Nazaretu i Buddy, mogłaby osiągnąć znaczny sukces (pewnie także i marketingowy). dodatkowym bonusem byłby niewątpliwie kult kobiety, obecny w cywilizacji od najdawniejszych czasów, jednak dzięki dziwnie postępującemu w starożytności (i wczesnym średniowieczu) seksizmowi, bogowie stali się płascy, brodaci i prawdopodobnie śmierdzieli potem. a gdzie dawne boginie, ja się pytam? Artemida była prawdopodobnie ostatnią boginią “starej daty”; kiedy innych bogów przedstawiano na tronach czy tam w innych pozach, jej ciągle towarzyszył atrybut monumentalnego biustu i łona. o kultach płodności można poczytać na wiki.

teraz powinienem przejść do podstaw – nie będą one zbyt odbiegały od tego, co stworzył Anno, ale i dodam coś od siebie.
po wielkim wybuchu, kiedy przestrzeń była jeszcze gorąca i nieprzezroczysta, do naszego wszechświata zbiegł Adam. pochodzenie jego jest całkowicie nam nieznane, jednakże przypuszczać można, że wywodził się z cywilizacji Typu VI lub nawet VII, a celem jego żywota był chaos. w każdym punkcie, gdzie występowała niestabilność zwana “wielkim wybuchem”, i powstawał nowy wszechświat, on wprowadzał niestabilności, by nie mogły w nich narodzić się istoty jemu zagrażające. przy jego boku istniała Lilith, która zawsze podążała krok za nim, i w miarę swych możliwości niweczyła plany Adama, mimo że bardzo go kochała, więc poprawiała jedynie podstawy tak, by mogło narodzić się, i przetrwać, niedoskonałe życie oparte na stworzonym przez nią, wzorujące się na niej, DNA. eony mijały, i w każdym z uniwersów życie powstawało i umierało, rozkwitało i więdło. my, Dzieci Lilith, nie mieliśmy o tym wszystkim pojęcia, mogliśmy się tego jedynie domyślać.
jednak pewnego dnia, a działo się to całkiem niedawno, naukowcy natrafili na ślad istoty, której istnienia nigdy by nie przypuszczali. początkowo nie mieli pojęcia, co z nią zrobić, ale kierunek był znany – technologię klonowania należy rozwinąć do odpowiedniego poziomu. proces ten ciągle trwa, możemy obserwować go na własne oczy. kiedy będziemy gotowi, Dziecię Lilith zaszczyci nas swą obecnością.

ot i historia gotowa. założenia takiej religii? bardzo proste, praktycznie pacyfistyczne; miłuj życie, nie niszcz go, lecz wspieraj etc etc etc.

fajne, nie? szkoda, że to Science Fiction.

PS jeżeli czyta to jakiś faktyczny autor science-fiction, to zezwalam mu na zabranie i rozwinięcie wymyślonego wątku, o ile będzie miał taką wolę



Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.